Kościół Chrześcijan Baptystów - Al. Piłsudskiego 11, 35-074 Rzeszów
Strona www stworzona w kreatorze WebWave.
„Wy jesteście solą ziemi; jeśli tedy sól zwietrzeje, czymże ją nasolą? Na nic więcej już się nie przyda, tylko aby była precz wyrzucona i przez ludzi podeptana. Wy jesteście światłością świata; nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapalają też świecy i nie stawiają jej pod korcem, lecz na świeczniku, i świeci wszystkim, którzy są w domu. Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”.
Sól ziemi i światłość świata to według tego, czego naucza nas Jezus Chrystus, fundamentalne kwestie dotyczące naszej tożsamości chrześcijańskiej i jednocześnie misyjności chrześcijaństwa. Studiując Biblię warto pamiętać czym w tamtych czasach były opisywane przedmioty, zjawiska, zwyczaje i jaka jest ich symbolika. Sól, o której mowa, podobnie jak dziś, również i wtedy nadawała potrawom smak. Jako uczniowie Chrystusa, będąc jak sól, wnosimy na ziemię smak jak najlepszego życia, pełnego dobra, prawdy i miłości. Bez tego życie będzie mdłe i pozbawione dobrego smaku. Sól dawniej również konserwowała potrawy, chroniła je przed zepsuciem. Jako uczniowie Chrystusa chronimy przed zepsuciem moralnym. Nasze życie ma stać się dla innych przykładem, środkiem który uchroni innych przed duchowym rozkładem. Sól była też w tamtych czasach często symbolem przymierza, symbolizowała trwałość i wierność. Obyśmy naszym codziennym życiem byli również obrazem takich wspaniałych postaw. Sól sama z siebie nie wietrzeje o ile nie ma styczności z czynnikami zewnętrznymi. Wierzący, który utraci smak swojej wiary, upodobniając się całkowicie do świata, przestaje być znakiem Boga.
Z kolei światło w Biblii symbolizuje Boga i Jego obecność. Chrystus nie mówi tu, że daje nam światło. To nas nazywa światłością. Czy światło jest czymś samym dla siebie? Czy aby nie jest po to, by służyć innym? Z pewnością światło nie świeci tylko po to, by świecić. Włączamy światło kiedy jest ciemno, gdy oświetlamy drogę, którą idziemy. Wielu obawia się, co stanie się, gdy kiedyś nastąpi blackout i zabraknie elektryczności. Tym bardziej należałoby obawiać się tego, co mogłoby się stać, gdyby Bóg przestał nas oświetlać z powodu naszych grzechów.
Światłością świata jest oczywiście przede wszystkim sam Chrystus. Nas, Jego uczniów, można porównać do planet krążących wokół Słońca. Chrystus świeci światłem własnym, my świecimy światłem odbitym. Naszym zadaniem jako Jego uczniów jest odzwierciedlać tę światłość na ziemi. Nasze uczynki wynikające z tego nie mają być środkiem do celu, ale poświadczeniem zjednoczenia z Chrystusem, obrazem życia w Jego światłości. To ważne, by pamiętać, że nasze światło jest zasilane Jego światłością, bez której nie ma szans na przetrwanie.
Dawne powiedzenie „świecić przykładem” zachęca nas do dawania dobrego przykładu chrześcijańskiego życia. To wielka odpowiedzialność, najpierw by dbać o światłość w sobie, a potem dzielić się nią z innymi, przekazywać ją dalej i dalej.
Inny idiom mówi o „byciu na świeczniku”. To nas tym bardziej zobowiązuje, by ludzie widzieli w nas Boga i Jego działanie. Wiadomo, że nigdy do końca nie będziemy tego potrafili, bo tylko Bóg jest doskonały. Ale powoli, krok po kroku i dzień po dniu powinniśmy przybliżać do Boga siebie i innych. I nikt nie musi się bać, że z czasem skończy jak mitologiczny Ikar, który zanadto wzniósł się ku słońcu. Przeciwnie, możemy mieć pewność, że Bóg nas z radością oczekuje z szeroko otwartymi ramionami.
„Być bliżej Ciebie chcę, o Boże mój,
Z Tobą przez życie lżej nieść krzyża znój.
Ty w sercu moim trwasz,
Z miłością Stwórcy ziem
Tulisz w ojcowski płaszcz, chroniąc mnie w nim”.
Amen!
drew