Kościół Chrześcijan Baptystów - Al. Piłsudskiego 11, 35-074 Rzeszów
Strona www stworzona w kreatorze WebWave.
"Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego wizerunku tego, co jest w górze na niebie i na dole na ziemi, ani tego, co jest w wodzie pod ziemią. Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, gdyż Ja, PAN, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, karzącym synów do trzeciego i czwartego pokolenia za winy ojców, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję natomiast łaskę aż do tysięcznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają Moich przykazań" (Wj 20, 4-6).
Jakie znaczenie ma przykazanie: Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego wizerunku i nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył"? Czy dotyczy ulegania pogańskim tradycjom z ich praktykami jak w świątyniach buddyjskich? A może okadzanych rzeźb i obrazów, będących przedmiotem tzw. pobożności ludowej? O tym wszak mówi pierwsze przykazanie: Nie będziesz miał bogów obok mnie! To ono zakazuje oddawaniu czci czemukolwiek i komukolwiek poza Jahwe.
Mojżesz, gdy schodził z Synaju z tablicami dekalogu otrzymanymi od Boga, na widok tego, co zastał po 40 dniach swojej nieobecności w obozie Izraelitów, rozbił je w gniewie o ziemię. Co zobaczył? Izraelici pod wodzą jego brata Aarona uczynili sobie rzeźbę cielęcia ze złota. Wszyscy złożyli się na nią swoimi kosztownościami. Ofiarnie. Powiedzielibyśmy, po ludzku, że zrobili to z głębi serca. Rzeźbę nazwali "bogiem, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej" a "widząc to Aaron, zbudował przed nim ołtarz i ogłosił: Jutro będzie święto na cześć Jahwe" (Wj 32, 4-5). I świętowali jak im nakazał Mojżesz.
Co w tym złego, że postanowili wytopić odlew, by wielbić Jahwe na swój sposób? To właśnie, że posąg przedstawiał stworzenie, a nie Stwórcę. Nie czcili więc Stwórcy a przedmiot. Podnieśli rękę na wszechmoc Boga, arogancko "sprowadzając" Go do swoich ludzkich wyobrażeń. "Strzeżcie się więc pilnie, gdyż NIE WIDZIELIŚCIE ŻADNEJ POSTACI w dniu, kiedy PAN przemówił do was na Horebie ze środka ognia, abyście się nie sprzeniewierzyli, czyniąc sobie rzeźbioną podobiznę, przedstawiającą mężczyznę lub kobietę…" (Pwt 4, 15-16). W przeciwnym razie czcimy w wizerunku ludzkie twarze. Jesteśmy równie niedorzeczni jak ktoś, kto postawił na półce zamiast zdjęcia swoich rodziców, wyciętą z gazety fotografię nieznanych mu obcych ludzi, przynosił pod fotografię kwiaty, klękał i przemawiał. Gorzej, to jakbyśmy tłumaczyli sobie i innym, że Bóg jest taki jak my, że nie my do Niego, ale On jest podobny do nas.
Jakże niebezpieczną jest pokusa przedstawiania Jahwe jako starca z siwą brodą jak we fresku Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej czy w witrażu St. Wyspiańskiego w kościele franciszkanów konwentualnych w Krakowie. Prowadzi to do utrwalania przekonania, że Boga można ogarnąć ludzkim umysłem i zmysłami. Tymczasem nasze poznanie kim Bóg jest i jaki jest pochodzi wyłącznie z Jego szczodrobliwego objawienia nam.
Nie znaczy to, że należy zakazać sztuk plastycznych. Chodzi o to, by postrzegać Boga takim, jakim jest i tak, jak nam się objawia. Pod pozorem fałszywej pobożności można bowiem pobłądzić tak dalece, że Boga będzie się szukało w kawałku drewna czy na płótnie zamiast w drugim człowieku, przyrodzie i rozgwieżdżonym niebie– we wszystkim, co stworzył dla nas. Jeśli dostrzeżemy w Bogu Stwórcę, przestaniemy "tworzyć" Go po swojemu. Przejrzymy na oczy. Zrozumiemy Jego wszechmoc. Uniżymy się przed Nim i przestaniemy roszczeniowo żądać spełniania naszej woli. Wtedy nauczymy się słuchać i wypełniać Jego wolę.
arak