Kościół Chrześcijan Baptystów - Al. Piłsudskiego 11, 35-074 Rzeszów
Strona www stworzona w kreatorze WebWave.
To miała być zwyczajna niedziela. Najzwyklejszy pierwszy dzień tygodnia. Pierwszy roboczy dzień po Święcie Paschy i szabacie. O świcie część mieszkańców Jerozolimy była już na nogach. Niejeden z nich w drodze do pracy. Za to arcykapłani i przełożeni nad ludem spali spokojnie zadowoleni, że wreszcie zakończyli "sprawę Jezusa". W tym czasie Judasz zakładał z rozpaczy pętlę na szyję, a może już wcześniej targnął się na swoje życie.
Kilka kobiet, Maria Magdalena, Maria, Salome i Joanna, wstało przed innymi, by pójść do grobu. Jezus został pogrzebany w pośpiechu, przed nadchodzącym szabatem. One chciały, by Jego ciało doświadczyło szacunku bliskich. Przyszły je obmyć i namaścić. Martwiły się o to, czy będzie komu odsunąć im kamień grobowy.
W tym czasie apostołowie zamknięci z obawy przed represjami drżeli z lęku. A może wreszcie posnęli z wyczerpania? Zupełnie nie wiedzieli, co robić. Kleopas i drugi uczeń zbierali się w drogę. Zdecydowali się wrócić do Emaus. Rozczarowani śmiercią Jezusa nie widzieli potrzeby pozostania w Jerozolimie. Zamknęli ten etap życia.
Nikt nie oczekiwał niezwykłej niedzieli. Wszyscy powrócili mentalnie do swojego utrwalonego trybu życia. Trzy lata z Jezusem stały się dla nich przeszłością. Miało być Królestwo, w którym Jan i Jakub chcieli siedzieć przy tronie Jezusa, miał być wolny od Rzymian kraj, wszyscy mieli być nakarmieni jak nad jeziorem i każdy miał być wolny od chorób jak uzdrawiane tłumy. Tymczasem na Golgocie nie zdarzył się cud i Jezus umarł jak przestępca.
Choć uczniowie od samego Jezusa tyle razy słyszeli o zmartwychwstaniu, zdarzyło się ono dla nich niespodziewanie a może nawet nieoczekiwanie. Niczego nie przygotowali. Nie czuwali w pobliżu grobowca. Nie liczyli godzin do świtu. Zwątpili. Paradoksalnie, najbliżsi zawiedli najbardziej.
Także kobiety myślały o Jezusie wyłącznie jak o zmarłym. Dopiero spotkanie ze zmartwychwstałym Panem je przemieniło. Natychmiast zaniosły tę nowinę apostołom, ale oni im nie uwierzyli. W tym czasie niektórzy ze strażników zdążyli już dotrzeć do pałacu arcykapłana. Obudzono arcykapłanów i przełożonych ludu. Akurat ci nie wątpili. Oni wiedzieli, ale nie uwierzyli. Kazali żołnierzom rozpowiadać kłamstwa, że spali, że apostołowie wykradli ciało Jezusa. Dali im dużo pieniędzy, by osłabić lęk przed surową karą za niedopełnienie obowiązków.
Czy myślisz, że w "tamtych" czasach łatwiej było uwierzyć w zmartwychwstanie? Dziś śmierci prawie nie widujemy. Umieramy po cichu w szpitalach. Kondukty pogrzebowe nie przemierzają już miast. Temat został zamknięty na terenie cmentarzy, by nie psuć innym dobrego nastroju. W tamtych czasach śmierć była naokoło. Wszyscy byli z nią oswojeni. Postrzegano ją dużo bardziej naocznie. I zdecydowanie znano jej nieodwracalną bezwzględność. Zmartwychwstanie było i jest po ludzku absurdem, czymś niewyobrażalnym. Ma jedno jedyne wytłumaczenie we wszechmocy Boga.
Nim nadeszła kolejna noc apostołowie stali się naocznymi świadkami zmartwychwstania Jezusa Odtąd, byli gotowi na utratę wszystkiego z ich dotychczasowego życia. Wielu z nich przemierzyło potem ogromne odległości, by Ewangelię zanieść do najdalszych zakątków Imperium Rzymskiego. Tysiące chrześcijan w pierwszych wiekach oddało życie za prawdę o zmartwychwstałym Chrystusie. Dlaczego tak bardzo przemieniło się ich życie? Czy aby tylko dlatego, że Jezus zmartwychwstał? Oni zrozumieli coś więcej: że to spełnienie pierwszej części obietnicy.
Niektórzy na zmartwychwstaniu Jezusa chcieli zakończyć Ewangelię. Apostoł Paweł gani ich w 1Tm 1,20 i 2Tm 2,17, m.in. Aleksandra, Hymenajosa i Filetosa. a ich naukę nazywa gangreną. Głosili, że zmartwychwstanie dokonało się już w osobie Jezusa i że nie będzie więcej żadnego innego. Gdy tymczasem zmartwychwstanie w dniu powtórnego przyjścia Pana w chwale będzie udziałem wszystkich sprawiedliwych. Jego światłość ożywi cmentarze. Powstaną, by żyć i z Nim królować. To druga część obietnicy. Niegodziwi zaś powstaną, by stanąć przed sądem i ponieść śmierć ostateczną.
Zmartwychwstanie jest w centrum wiary i nadziei chrześcijańskiej. Ono sprawia, że dzień powstania Jezusa z grobu jest jednocześnie przypomnieniem danej nam obietnicy: "Chrystus został wskrzeszony z martwych jako pierwszy z tych, którzy umarli" (1Kor 15,20). Dlatego niedziela paschalna i każda inna z tego właśnie powodu stała się wśród chrześcijan dniem odpocznienia. Jest dniem niezwykłym. Dniem oczekiwania. Dniem nadziei, która karmi naszą wiarę: Przyjdź Panie Jezu! Marana Tha!
arak