Kościół Chrześcijan Baptystów - Al. Piłsudskiego 11, 35-074 Rzeszów

Strona www stworzona w kreatorze WebWave.

Kościół Chrześcijan Baptystów

w Rzeszowie

black boat on sea during daytime
17 marca 2025

Wypłyń na głębię!

Ten cud zdarzył się na jeziorze. Nowy Testament nazywa je Morzem Galilejskim, Morzem Tyberiadzkim czy Jeziorem Genezaret. Dziś Izraelczycy przywrócili jego starotestamentową nazwę Jam Kinneret, od hebrajskiego słowa „harfa”, którą jezioro kształtem przypomina, wciśniętą w depresję 209 m p.p.m. Otoczone górami, najwyższymi od wschodu, na płn. - zach. posiada wypłaszczoną linię brzegową. Tam właśnie, w okolice miasta Kafarnaum przyszedł tłum, aby słuchać Słowa Bożego.
Ludzie napierali w stronę Jezusa nauczającego na brzegu. Nie było rady. Jezus dostrzegł w pobliżu rybaków Szymona nazwanego potem Piotrem, oraz braci Jana i Jakuba jak czyścili sieci. Wsiadł z Szymonem do łodzi, a odpłynąwszy nieco od brzegu zaczął głosić Słowo Boże ludowi zgromadzonemu na brzegu. Jak wiadomo fale dźwiękowe niosą się po tafli wody znakomicie z braku przeszkód i z powodu wilgotności, która zwiększa ich prędkość. Gdy skończył nakazał Szymonowi, by wypłynął na głębię.
To nie był dobry dzień dla Szymona. Nie przyszedł z tłumem słuchać Jezusa. Całą noc spędził w łodzi, bezskutecznie próbując cokolwiek złowić. Niewyspany, zmęczony pracą, upocony, głodny mocował się z sieciami, aby porozwieszać je czyste do wyschnięcia. Właśnie wtedy zawołał go Jezus. To nie był najszczęśliwszy moment. Zamiast wrócić wcześniej do domu wsiadł z Jezusem do łodzi i słuchał, co mówi, wraz z tłumem. Kto wie o czym myślał? Może słuchał uważnie, a może czekał niecierpliwie aż Jezus skończy? Ale w tej chwili, gdy myślał, że jest już wolny zrozumiał, że to początek: „Wypłyń na głębię!”. Czy użyczyłbyś swojej łodzi Jezusowi, samochodu, czasu, cierpliwości, uwagi i zdolności, aby ułatwić Mu głoszenie Ewangelii ludowi?
„Wypłyń na głębię!” - to stanowczo za dużo dla Szymona. Zaprotestował: „Mistrzu...”. To było jego królestwo, Szymona. To przecież on jako rybak od lat znał się na połowach. Wiedział, że ryby wypływają w nocy bliżej powierzchni wody a w południe są najgłębiej, że sieci są góra dwumetrowe i nie dadzą rady dosięgnąć ryb na głębinie, że skoro całą noc nic nie złowili, to tym bardziej teraz. Jęknął więc tylko: „Mistrzu...”, a widząc spojrzenie Jezusa poddał się Jego woli. Pewnie pamiętał jak dopiero co Jezus uzdrowił z gorączki jego teściową. Myślałeś, co byś odpowiedział Jezusowi, gdyby Ci kazał wypłynąć na głębię, pojechać do innego miasta, pochylić się nad żebrakiem przed sklepem czy pijakiem śpiącym na chodniku. Jakich słów użyłbyś, aby się wymówić od posłuszeństwa?
Szymon posłuchał. I nie żałował, bo wyciągnął z Janem i Jakubem takie móstwo ryb, że rwały się sieci. Zawołali więc na rybaków w drugiej łodzi, aby i ją napełnić po brzegi. Wrócili na ląd. Zostawili wszystko i poszli za Jezusem. Tyle nocnej pracy na nic! Taki cud i też na nic? Nie poszli przecież sprzedać ryb. Nie oczyścili i nie rozwiesili sieci. Poszli za Jezusem. Zostawili za sobą swoje dotychczasowe życie. W tyle zostało za nimi ich wcześniejsze myślenie, wymówki, lęki i ograniczenia.
Gdy Szymon pod wrażeniem cudu, a jako rybak rozumiał to w sposób szczególny, padł do kolan Jezusa strwożony swoją grzesznością, to po raz pierwszy ujrzał w Jezusie kogoś wyjątkowego za kim chciałby pójść. Nie jakiegoś kolejnego pseudoproroka, czy udawanego mesjasza. Zrozumiał, że jest w relacji z kimś posłanym przez Boga. Czy doświadczyłeś w życiu takiej bliskości Pana? Może poprzez jakiś znak, zdarzenie, nieoczekiwaną sytuację, niemożliwy dla lekarzy powrót do zdrowia? Oddałeś cześć Bogu i kroczysz Jego drogą? Czy może zaraz jakoś wszystko stało się mniej wyjątkowe, zracjonalizowane? Popatrz na Szymona: najpierw skoncentrowany na sieciach chciał zakończyć swoją nocną zmianę w pracy; potem zgodził się na wypłynięcie, ale tylko na chwilę, aby Jezus mógł nauczać; wreszcie uległ poleceniu wypłynięcia na głębię choć zrobił to wbrew sobie. Wreszcie, dopadł kolan Jezusa, czując swoją grzeszną nieufność i upór. Na koniec zaufał tak, że poszedł za Nim bezwarunkowo.
„Nie trwóż się!” - Jezus uspokaja Szymona tak jak Jego Ojciec uspokoił Mojżesza w Namiocie Zgromadzenia na pustyni, który chciał wiedzieć cokolwiek więcej, jakby naprzód, z planów, które Bóg mu objawiał etapami (Wj 33, 13-14). „Ludzi będziesz łowił” - to wystarczy, by zrozumieć, że łódź i sieci już nie będą codziennymi narzędziami pracy. Tego dnia zdarzył się pierwszy cud łowienia. Jezus złowił Szymona , Jakuba i Jana. A oni dali się poprowadzić. A Ty? Jesteś gotów Mu zaufać?
arak
*
Łk 5: (1) Pewnego razu, gdy ludzie cisnęli się do niego, aby słuchać słowa Bożego, on stał nad jeziorem Genezaret. (2) I zobaczył dwie łodzie stojące przy brzegu jeziora, a rybacy, wyszedłszy z nich, płukali sieci. (3) Wsiadł do jednej z tych łodzi, która należała do Szymona, i poprosił go, aby trochę odpłynął od brzegu. A usiadłszy, nauczał ludzi z łodzi. (4) Kiedy przestał mówić, zwrócił się do Szymona: Wypłyń na głębię i zarzućcie wasze sieci na połów. (5) A Szymon mu odpowiedział: Mistrzu, przez całą noc pracowaliśmy i nic nie złowiliśmy, ale na twoje słowo zarzucę sieć. (6) A gdy to zrobili, zagarnęli wielkie mnóstwo ryb, tak że sieć im się rwała. (7) Skinęli więc na towarzyszy, którzy byli w drugiej łodzi, aby przybyli i pomogli im. A oni przypłynęli i napełnili obie łodzie, tak że się zanurzały. (8 ) Widząc to, Szymon Piotr przypadł do kolan Jezusa i powiedział: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem grzesznym człowiekiem. (9) I jego bowiem, i wszystkich, którzy z nim byli, ogarnęło zdumienie z powodu połowu ryb, jakiego dokonali. (10) Podobnie też Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli towarzyszami Szymona. I powiedział Jezus do Szymona: Nie bój się, odtąd będziesz łowił ludzi. (11) A oni, wyciągnąwszy łódź na brzeg, zostawili wszystko i poszli za nim.